whos.amung.us

wtorek, 17 czerwca 2014

Stawiam na "Komorrę"

Autor: Integrator
 
Chodzą po tym świecie i tacy ludzie którzy gdy cokolwiek się stanie muszą zawsze powiedzieć to swoje – „wiedziałem, że tak będzie”. Gdy akcja właśnie trwa gdy coś tam się akurat dzieje siedzą cicho ale gdy tylko przyjdzie finał zaraz mówią - „wiedziałem, no wiedziałem, że tak będzie”. A my wszyscy wtedy dobrze wiemy, że guzik, że nic nie wiedzieli bo próbowaliby coś zrobić, a przynajmniej trąbiliby w około i lamentowali tak ostrzegając przed najgorszym. A tu nic. Ja do takich ludzi nie należę, ale tym razem wierzcie mi lub nie - ja wiedziałem. Wiedziałem, że z tymi taśmami nagranymi u Sowy nic nie będzie. A gdy poznałem uczestników tych biesiad to zrazu też – wiedziałem – że przykładnie odstrzeli się tylko Nowaka.

Skąd wiedziałem? Czy ja może jakąś tajemną mocą władam? Nic z tych rzeczy. Ja tylko lubię układać puzzle i widzę jak to się powoli wszystko w jeden obraz układa. A było to, święcie w to wierzę, tak…

Otóż jest taki film pt. „Władcy Much”, nakręcony na podstawie książki Williama Goldinga o tym samym tytule.  Jest on z grubsza rzecz biorąc o dzieciach, które po katastrofie samolotu zmuszone są żyć na bezludnej wyspie. Z czasem odizolowane od reguł obowiązujących w świecie w którym wzrastały, zaczynają tworzyć własne prawa. Jedne chcą żyć jak to się mówi po bożemu, inne pociąga przemoc i dominacja nad pozostałymi. Film pokazuje jak łatwo przechodzi się z pozycji ludzi zalęknionych ale przyjaciół do stanu pełnej wrogości i niepohamowanej agresji w efekcie której jedno z dzieci w ferworze walki ginie. To jest ten moment filmu w którym kończy się zabawa a zaczyna prawdziwe życie. I walka o nie.

Wspominam o tej historii bo ona  wymarz wymaluj idealny pokazuje obraz naszego sejmu i naszych politykierów. U początku przemian oni się zwyczajnie jak i te dzieci bawili w parlamencie jak na odizolowanej od realiów dnia codziennego wyspie. Na początku trochę niepewni sobie, po woli rozgrzewali się aż osiągnęli stan w jakim widzimy ich dziś na co dzień. Mamy więc takich co chcą dobrze, takich co mają we wszystkim jakiś interes, i takich którym to zwyczajnie wisi oby tylko mieli  „wchodzące” miejsce na liście. Stąd choć co i rusz jakieś afery wychodziły na wierzch i dobrze trzęsły sceną polityczną to i tak gdy przychodziła zmiana warty nikomu z głowy włos nie spadał. To był taki cichy układ, niepisana reguła w tej grze. Przychodziła prawica to się chłopcy z lewicy nietykani cicho po kątach rozsiadali czekając aż znów przyjdzie ich kolej. Władze brali liberałowie, prawica grzecznie przykucała i tak na zmianę. Aż przyszedł Smoleńsk. To jest w naszej polityce moment tak ważny jak śmierć tego chłopiec we wspomnianym filmie. Wszyscy w jednej chwili zrozumieli, że nieodwracalnie przekroczono granicę z poza której nie ma już odwrotu i że nic już nie będzie takie samo. Ta szczególna data kończy etap przedsmoleńskich zabawy w rządzenie i  rozpoczyna okres posmoleńskiej walki o życie.

Rzecz jasna nie w sensie dosłownym bo to nawet zagorzali przeciwnicy Kaczyńskiego wiedzą, że przypisywane mu przez media cechy tyrana to bzdura. Niemniej krew się polała a podeptanych paragrafów jest aż nadto by całą masę siorbiących dziś z koryta posłać na resztę życia za kraty. Wie o tym i Tusk, i Kopacz, Arabski i Sikorski i cała masa im podobnych która w mniejszym lub większym stopniu wzięła udział w zacieraniu śladów po narodowej tragedii. I to rzecz która ich, że tak to ujmę śmiertelnie determinuje. Świadomość odpowiedzialności będzie im kazała trzymać się w grupie do końca. A przy tym jest jeszcze cała reszta zwyczajnych polityków Platformy, która z tego co się dzieje nic nie rozumie, ale oni są tak zadłużeni (trudno uwierzyć, prawda?), że najmniejsze uniesienie brwi Tuska sprowadza ich do poziomu. Nikt przecież nie chce skończyć jak premier z Krakowa. Platforma to dziś grupa bardzo silnie powiązana jak chodzi o tych drugich interesem trwania na dobrze płatnych fotelach, jak chodzi o pierwszych nietykalnością którą cieszą się w Polsce tylko sprawujący władzę. I to jest w obu przypadkach więź tak silna, że jak to się mówi – tego się pęknąć nie da.

Ale Polska to duży kraj, zbyt duży dla jednej grupy interesów. Jest co najmniej jeszcze jedna, nazwijmy ją roboczo „pałacowa”.  A że wojna o wpływy między grupami z jednego terenu to rzecz do której Was tu przekonywać nie muszę, mamy kolejną tej wojny odsłonę. Przewińmy może jednak kilka scen do przodu by nam z tego nie wyszła książka.
 
Ta część opowieści zaczyna się od tego, że w państwie Tuska żyło się kolegom tak dobrze, że budżet to dziś zwyczajnie Czarna Dziura. Co wsadzisz to znika. W dodatku nie wiadomo jak i gdzie? A idą przecież wybory, i to nie jedne. Podniesiono podatki, ograbiono OFE, ukryto długi a i tak brakuje. Pozostaje już tylko wziąć kasę z narodowych rezerw. Tak, tak z tych które decydują o stabilności naszej gospodarki i które używa się do obrony przed atakami spekulantów giełdowych na naszą walutę. Ale co tam, to w końcu walka o życie. Wymyśla więc premier taki „chitry” plan. Belka to człowiek z nominacji prezydenta więc otwarcie go ruszyć nie może. Wysyła więc szefa specsłużb by go wkręcić w grę po której człowiek Tuska będzie tym który dba o interes kraju, a Belka tylko skompromitowanym prezesem. W dodatku jak chodzi o poziom kultury zwykłym chamem, ale to już tylko taka wisienka na torcie, bo wiadomo że oni wszyscy włącznie z Tuskiem są jak szewce.  

No więc mamy tych dwóch panów przy zupie. Siedzą, jedzą i gadają. Ale, ale zauważcie jak sztucznie gada Sienkiewicz. On gra? Coś przepraszam chrzani o ratowaniu Polski przed PiSem, o tym że dla ratowania gospodarki trzeba działać i to już przed wyborami. Jakby ta Polska ich kiedykolwiek obchodziła. A więc to jasne, gra wyuczoną rolę! Widzicie to? To jest ten sam język którego używają pijarowcy ze sztabu wyborczego Platformy. To jest najzwyklejsza w świecie ustawka. Dla niepoznaki zrobiona poza ministerstwem i siedzibą NBP. W siedzibie Narodowego Banku Polskiego założenie podsłuchów było by zbyt ryzykowne, nagranie spotkania w ministerstwie od razu rzuciłoby podejrzenia na spec ministra i Tuska. Wybrano więc knajpę, miejsce niby neutralne gdzie z zasady ludzie są już bardziej sobą. I tak zaczęła powstawać kolejna szafa pełna nagrań, myślę że większa niż ta Lesiaka. Bo chyba nie łyknęliście bajki o tym, że szef służb od podsłuchiwania prowadził takie rozmowy bez zabezpieczenia? No nie bądźcie tacy naiwni. Jego zabezpieczeniem są właśnie te nagrania.
 
A jest ich na pewno trochę. Taki pewnie wieloodcinkowy serial ze stale zmieniającą się obsadą - żeby nie było, że występować mogą tylko ludzie prezydenta. To tak na wszelki wypadek gdyby w szeregach Tuska ktoś chciał podnieść kiedyś za wysoko głowę. Wtedy taśma do mediów i po kłopocie. Jak i po Nowaku. Zwodowano go tak dla przykładu i ku przestrodze.

Wróćmy jeszcze do Pałacu. Dostali po uszach. Nowak to akurat betka i nikt po chłopcu głupio obnoszącym się złotym zegarkiem nie płacze. Problem dla nich to jest teraz nagrany Belka bo co by pan profesor nie mówił, o niezależności szefa NBP w takiej sytuacji mówić się już raczej nie da. To tak od razu to się nie stanie i wiele zależy od tego co nagrano a czego nie pokazano. Ale to już przesądzone. I to już nawet sam Belka wie, że popłynie. Na trzymanie tak „złamanego” bankiera to nawet prezydent sobie pozwolić w tak ostrej grze nie może. Ale bieda panu profesorowi w oczy na pewno nie zajrzy. Co mówicie? Że Sienkiewicz też poleci? Oj tam, oj tam… jak odejdzie to zgodnie z planem i też głodnym chodzić nie będzie.

Powiem Wam, że jest ciekawie a może być ciekawiej bo to póki co tylko ostrzeżenie. Po to taśmy puszcza się w weekend, przed świętami, przed wakacjami żeby się nam do poniedziałku rozeszło po kościach. Normalka. A jak będzie na ostro to nam to puszczą na początku tygodnia żebyśmy to sobie cały tydzień mielili. Ale póki co tylko ostrzeżenie - pamiętajcie – wiemy, mamy, morda w kubeł. I jak na potwierdzenie już trwa sprzątanie. Już ktoś ze służb powiedział, że to sprawa konkurencji politycznej (pewnie sam Kaczyński siedział pod tym stołem z mikrofonem). Już Kraśko zaprosił pana Sowę w ubraniu kucharza(?) do studia. Prawdziwy, rzetelny dziennikarz proszę państwa. Z resztą co ja się tu Kraśki czepiam jakby był jedyny. Oni całą masą tą sprawę pomagali zmontować a teraz wspólnie oni, ci  dziennikarze niezależni i uczciwi to na naszych oczach demontują. Bo wiecie jakie ma postawione zarzuty szef tygodnika „Wprost”? A wiecie co napisał Karnowski ten z Sopotu o dziennikarzu który sprawę w tej gazecie opisał? No więc co ja się tu głupio dziwię, że oni wszyscy sobie tak ładnie pomagają? To przecież w końcu jedna, wielka rodzina.

To teraz obstawiamy. Bo tylko to nam zostało skoro już wiemy, że nic się nie stało. A i już na pewno nie stanie bo szybciej niebo się z piekłem miejscami zamienią niż wyborca Platformy przyzna się do błędu. Będą z głodu kamienie gryźć a się nie przyznają. Może ich wszystkich Tusk, jak już to kiedyś pisałem, osobiście na lampach ujazdowskich wzdłuż swej kancelarii wieszać, a i tak ostatnie co im wybrzmi z krtani będzie „Wal się Kaczorze!”. Zostaje więc póki co bawić się i obstawiać.

No, to która Waszym zdaniem mafia wygra: Tuska który ma instytucje państwowe i służby, czy Komorowskiego który poprzez swą żonę ma szerokie plecy stąd aż do Moskwy w dawnych służbach? Stawiam na Komorowskiego. Bo wciąż widzę nieujawniony potencjał w jego żonie. Tak, bez wątpienia tak. Stawiam na Komorowskiego i na jego Camorrę, czy jakby to on napisał Komorrę. 

P.S.
Wiadomość z ostatniej chwili - odwołano ministra kultury. No proszę, wydawało się, że będzie film gangsterski a najwyraźniej idzie ku komedii.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz