whos.amung.us

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Czy można zaaresztować rząd?

Autor: Integrator
 
Muszę się tu Wam przyznać do pewnej słabości. Ale zanim to zrobię proszę by wyszli z sali psycholodzy bo ci bez wątpienia przypiszą mi głęboko ukryte zapędy dyktatorskie. Ot tak po prostu, już po jednym tekście, jak to tylko oni umieją. Zatem wynocha. Wyszli? A pan w niebieskiej kurtce? Mówi, że hydraulik? Hydraulik może zostać. Zaczynamy.

Proszę sobie wyobrazić, że oglądając wczoraj jak mniemam hollywoodzki film akcji (wybaczcie nie odnotowałem tytuły bo i oglądać zacząłem jakoś od połowy), odnotowałem u siebie wyraźną fascynację działaniami amerykańskich służb mundurowych. I nie mam tu na myśli wojskowych oddziałów specjalnych tych tak zwanych komandosów ale dokładnie rzecz ujmując owych panów którzy z napisem FBI na kurtkach wpadają do miejsca pełnego złych ludzi i w parę chwil robią z nimi porządek. Myślę, że każdy z Was wie o co mi chodzi bo bez podobnej sceny nie może się obyć żaden robiony w tym kraju w dodatku jeśli z rozmachem film akcji.

Część z Was zadaje sobie w tym miejscu pytanie, o czym ja tu do jasnej cholery piszę, skoro mamy w kraju tak przecież ciężki kryzys? Dlaczego gdy rząd próbuje zamieść wszystko pod dywan i gdy każdy kto umie pisać winien zagrzewać społeczeństwo - jeśli nie do walki - to przynajmniej do przyjęcia wszelkich dopuszczalnych prawem form obywatelskiego oporu, ja wyskakuję jak Filip z konopi z jakimś filmem? Otóż, to nie tak. To moje dzisiejsze pisanie tylko z pozoru wygląda na ucieczkę w tematy poboczne. Co prawda ja faktycznie mam niezłe ciągoty by pisać choćby o przysłowiowej "dupie Maryny" byle by nie o tych taśmach, i to głównie dlatego, że nie mam w zwyczaju wtrącać się do ewidentnej kłótni w rodzinne. Jednak piszę, wciąż i mimo wszystko piszę tyle, że na swój sposób bo nie chcę w to wchodzi więcej niż trzeba. Zanurzam tedy w to błoto jeno duży palec stopy i czując jak się ten bród we mnie rozlewa wzdrygam się i znów chcę uciekać. Wyjścia jednak nie mam, prowadzę blog polityczny i czasami jest tak dokładnie jak w tej chwili, czyli  "nie chcem, ale muszem". Nie przeciągajmy więc, i przejdźmy co prędzej do działa.

Dla zagubionych wyjaśnię najpierw dlaczego ja o tych panach co się tak pięknie piorą na naszych oczach piszę jak o rodzinie? Ano idąc trochę dookoła, jeśli przyjmiemy, że majątek narodowy to zbiór dóbr ujętych w nawiasach rzek Bugu i Odry to jako zamknięty i skończony a nieustannie grabiony wcześniej czy później musi zacząć się kurczyć. A że rwie się to sukno u nas po kawałku bez opamiętania już ćwierć wieku to stało się to co musiało - chętnych jest więcej niż towaru - co ekonomia nazywa przerostem popytu nad podażą. Stąd to co dziś oglądamy to właściwa dla takich chwil przetasowanie kontrahentów i ustalanie nowych stref wpływu.

Tedy jeśli już muszę się tym tematem zajmować, a już szczególnie gdy mam się odnieść do akcji w tygodniku "Wprost", to chcę Wam zwrócić uwagę na coś ważnego co nam w tym chaosie umknęło. I tu wracamy do początku. Otóż zacząłem ten tekst od mojej fascynacji ludźmi z FBI, a dokładnie od podziwu dla scen z aresztowań czy wtargnięć z udziałem śledczych z tej formacji, tylko dlatego że ja w nich wyczuwam autentyczną moc państwa jaka stoi za tymi ludźmi. Gdy ci faceci otwierają z buta drzwi, gdy rozbiegając się po pokojach krzyczą "FBI, nie ruszać się!" i gdy kładą na przysłowiową glebę oprychów - wiem, a jeszcze lepiej wiedzą to te oprychy, że właśnie skończyła się zabawa, że do gry weszło państwo i że to już nie przelewki. Facet z odznaką FBI to od tej chwili nie jakiś tam John Smith ale w jego osobie cała powaga i moc rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki a atak na niego to także atak na to państwo. W obliczu tego akcja którą zrobiono w tygodniku "Wprost" to bez wątpienia kompromitacja Państwa Polskiego. I żeby mnie wszyscy dobrze zrozumieli. Ja nie jestem przeciwnikiem wolnego słowa, a już na pewno nie usłyszycie ode mnie dobrego słowa za tym rządem. Ale gdy już tak się sprawy potoczą, że pada decyzja o wkroczeniu to przepraszam ale - niech to będzie z taką mocą, że aż wióry lecą! Tam powinni byli wejść panowie co to by tych dziennikarzy po dwóch, trzech naraz mogli wynieść a oczyściwszy tak teren dać pozostałym możliwość przejścia do czynności zabezpieczenia wiadomych materiałów. A jeśli nie tak to niechby to przynajmniej miało znamiona interwencji państwa a nie wycieczki spłoszonych widokiem kamer, panów po cywilu. Zobaczcie sobie proszę te nagrania raz jeszcze. To są służby specjalne tego państwa? Nie, to jest cyrk. Brakuje straganów, budek hot-dogami i watą cukrową. Nie, nie przesadzam. Na prawdę mam wrażenie, że nieustanna kompromitacja tego państwa i podlegających mu organów to dla rządu PO już niemal założenie programowe.

No więc z jednej strony mamy opisaną wyżej nieporadność gdy trzeba działać jawnie i w świetle dnia. Z drugiej zaś pełną determinację do obrony zajętych pozycji, nawet za cenę łamania prawa i niszczenia niezależność organów państwa. Stąd gdy na co dzień my tu na dole stale odczuwamy brak państwa, z chwilą gdy trzeba ukryć pokrętne działania kolegów stawia się na nogi wszystkie organa tego państwa z prokuraturą i służbami na czele.

I nie ma najmniejszych wątpliwości, że oni to wszystko wyciszą a my z ulgą zmęczeni tym bajzlem machniemy na to ręką i pojedziemy na wakacje. Tyle, że tego co się rozlało już tak do końca cofnąć się nie da. Bo jeśli szef NBP rozmawia z szefem służb specjalnych o sposobach radzenia sobie z nieposłusznymi biznesmenami z pomocą pałki, którą ma państwo to zasadnym staje się już nie tylko pytanie - czym to jest powzięcie przez prezesa Belkę wiedzy o planowanym przestępstwie? Zasadny staje się pytanie - czym się ta grupa ludzi różni w swym działaniu od mafii? I dalej, bo wszystko wskazuje na to, że rządzi jednak nami mafia to - czy można im w tej sytuacji zastosować tzw. obywatelskie zatrzymanie?

Pisze dla nas bloger Toyah, możesz pisać i Ty jeśli tylko zechcesz. Zapraszam wszystkich chętnych do współtworzenia Tygodnika Solidarni i do kontaktu na email: tygodniksolidarni@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz