whos.amung.us

wtorek, 10 czerwca 2014

Bóg tego Chazanowi nie zapomni

Autor: Integrator
 
Ciężkie idą czasy, doprawdy ciężkie a jak my się do roboty nie weźmiemy to pierwsi pójdziemy pod nóż. I to nie jest takie sobie pisanie dla pisania, ni też straszenie dla samej przyjemności patrzenia jak Wam się ze strachu źrenice rozszerzają. Ja mówię to całkiem poważnie. Najpierw wezmą się ale już tak na poważnie i bez wyjątku za rozczłonkowywanie tych bezbronnych i nienarodzonych a Wy twierdząc, że to Was nie dotyczy dacie temu milczącą zgodę. Dla spokojności sumienia pokażą Wam, a Wy jak mantrę będziecie to sobie potem w myślach odtwarzali, jakąś zgwałconą na dyskotece dziewczynkę z dramatycznym apelem, że nie powinna do końca życia ponosić tego konsekwencji. Jest młoda, ma prawo by korzystać z życia, iść na studia, założyć rodzinę, zrobić karierę i polecieć w kosmos by odkrywać nowe planety. A wy będziecie łapali się kurczowo każdej wymyślonej bzdury jak ostatniej deski ratunku, wszystko tylko by uzasadnić swoją bezczynność, by móc spać z czystym sumieniem. Potem zaczną Wam pokazywać tych ciężko chorych ludzi, którzy nie mogą nawet ruszyć palcem, robią pod siebie i pragną śmierci a bezduszne polskie prawo każe im gnić do końca życia tylko dlatego, że „czarni” postanowili znęcać się nad nami w każdym wymiarze naszego życia. I Wy w to też uwierzycie bo poddani intensywnej obróbce, choćby takiej której krwawe żniwa rozpoczęły się właśnie w Kanadzie,  będziecie mylić współczucie z miłosierdziem. I zaczniecie pytać samych siebie – jakie my mamy prawo odbierać im prawo do śmierci? A gdy i to zostanie załatwione przyjdą po Was. Tak zwyczajnie jak po tych bezbronnych. Tyle, że nikogo już o nic nie będą pytać, ani przekonywać bo słusznie przyjmą, że Wy się też na to zgadzacie. Przyjdą więc tak po prostu, w zwyczajny słoneczny dzień, bo będą chcieli Waszych mieszkań, Waszych organów, albo powietrza którym oddychacie a najpewniej wtedy gdy Wasza choroba będzie zbyt dużym kosztem dla budżetu szpitala i utrzymujących go podatników. I wtedy zrozumiecie, że przez całe swoje życie podpisywaliście własny cyrograf ale będzie już za późno.

Piszę to w emocjach które ostatecznie mógłbym Wam darować, ale nie tym razem nie przy takiej okazji. Nie po tym jak spadła dziś na mnie jak grom z jasnego nieba wiadomość o ataku na profesora Chazana. Oto jakaś kobieta oskarż go, znanego obrońcę życia i dyrektora szpitala pod wszystko mówiącym wezwaniem św. Rodziny, że odmówił wykonania aborcji i nie wskazał kto mógłby w zastępstwie wykonać ten „zabieg” jak to ładnie w przekazie na żywo nazwano. Zważywszy na to kogo zaatakowano i w jakim miejscu nie mam najmniejszych wątpliwości, że to jest akcja sterowana z najgłębszych czeluści piekła. Z tego miejsca z którego wysyła się całe zastępy demonów tylko gdy pojawi się choćby nikł szansa zabić dziecko - to co na tej ziemi najczystsze i jedynie niewinne.

Początek wszystkiego miał miejsce na Jasnej Górze gdzie zebrani lekarze podpisali klauzulę sumienia, to jest zobowiązanie do niewykonywania zabiegów sprzecznych z ich sumieniem. I choć zmieszano z błotem inicjatorów i propagatorów tej akcji w tym profesor Półtawską, to poparcie dla tej inicjatywy przeszło najśmielsze przypuszczenia. Z resztą jak i poziom furii z jaką zareagowały na ten fakt media. Ja to niebywałe plucie jadem jakoś zmilczałem choć chwilami nie dało się tego przejść inaczej jak tylko przyciskając czerwony guzik pilota. Pamiętam niemniej jak w jednym z kanałów produkowało się z dużym przejęciem jakieś dziewcze  tłumacząc nam, że teraz lekarze będą odmawiali leczenia. I choć jestem pewien, że ona treści tej klauzuli nie przeczytała to i ja w zwyczajnym akcie ludzkiego współczucia słuchając tego co mówiła, oczami wyobraźni widziałem ją jak z zawrotami głowy, albo połamaną nogą czołga się po korytarzu szpitala a stojący nad nią lekarz każe iść jej precz, wskazując palcem na wielką tablicę z umieszczoną na niej klauzulą sumienia. Otrząsnąłem się i już zrozumiałem, że poszła w ruch socjotechnika, że rozpoczęło się dopieranie do naszych głów. Nikt, ani to dziewczę ani komentujący w tle sprawę dziennikarz nawet jednym słowem nie zająknęli się, że ta „choroba” od leczenia z której odżegnują się lekarze podpisujący klauzulę nazywa się „dziecko”. Bo tylko o to tu chodzi. O prawo do nieuczestniczenia w zabijaniu, o prawo do wykonywania zawodu zgodnie z naczelną zasadą medycyny "Primum non nocere" (po pierwsze nie szkodzić). Z drugiej strony o prawo do bezgranicznego hulania, do zrzucania odpowiedzialności za swoje czyny na lekarzy, na niemogące się bronić dziecko. Nie oszukujmy się, to jest właśnie gro powodów dla których wykonuje się w Polsce aborcję!

Mamy więc tych lekarzy i farmaceutów którzy podpisali klauzulę będącą swoistym apelem, o prawo do walki o każde życie. Z drugiej strony oszalałe z nienawiści koncerny farmaceutyczne,  całą branżą pornograficzną i Bóg jeden wie jakie jeszcze potężne grupy interesów, które od dziesiątek lat pakują niewyobrażalne miliony we wszystko co może napędzić im klientów, ze szczególnym więc uwielbieniem mediów. A mimo to klapa. Zwyczajnie klapa. Sprawa klauzuli nie wzruszyła nami w sposób który pozwoliłby im wszystkim z osobistym namaszczeniem samego diabła opętać nas w stopniu, który pozwalałby im roznieść na naszych oczach sygnatariuszy a te ich tablice podobne Dziesięciu Przykazaniom rozbić im na tych ich uwstecznionych łbach. I wtedy przyszła refleksja, że nie udało się bo nie było ofiary. A zorientowawszy się błąd ten szybko poprawiono.

Profesor Chazan to człowiek znany w warszawskim środowisku jako nieustępliwy obrońca życia, który nie raz już tracił ziemski splendor tylko dlatego, że wiernie wypełniania misję jaką nakreślił każdemu lekarzowi Hipokrates w przysiędze, którą każdy z nich składa rozpoczynają pracę w zawodzie. Lepsza sposobności by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu trafić się nie mogła. Klauzula i znany obrońca życia za jednym zamachem.   

Pisałem Wam tu swego czasu w tekście „Tusku musisz oddać nam państwo”, jak to państwo działa. Że tylko jednym zdaniem przypomnę – tego państwa nie ma. Gdziekolwiek się pójdzie niemoc, niekompetencja, niechęć. I wystarczyło jedno małe dziecko, by to całe państwo w trosce o jego śmierć stanęło na nogi. Już działa prokurator, ministrowie, sprawę bada magistrat Warszawy jako właściciel szpitala, proceduje Izba Lekarska.

A Wy to wszystko odrzućcie i skupcie się na osobie tego lekarza. Wyciszcie się i posłuchacie jak ten profesor mówi. On się nie kłóci, nie ciska przeklęstwami, nie wypiera się swych poglądów i tego w co wierzy. Spójrzcie jak pięknie odpowiada dziennikarzom którym z nerwów drżą ręce w których trzymają mikrofony. On tkwi w całkowitym spokoju bo żyje zgodnie z wytycznymi swego sumienia, chcielibyście tak? Bo dla niego to nie pierwszyzna. On to już nie raz przechodził, i jest gotów przejść to piekło w obronie dziecka raz jeszcze. Posłuchajcie jak on pięknie odpowiada na to pytanie o sens prowadzenia ciąży po której dziecko i tak umrze. Ze spokojem i widoczną troską o dziecko, troską której zabrakło niestety jego mamie mówi - ból matki nierozerwalnie związany z porodem, będzie nieporównywalny z bólem wyrywanych rączek i nóżek jakie przeżyje to dziecko podczas zabiegu aborcji. Niech te słowa idą z Wam dziś przez cały dzień, gdziekolwiek się udacie... 

A dla tych co na prawdę lubią czytać na koniec jeszcze mały cytat, z losowo wybranej strony opisującej stadia rozwoju człowieka. (http://www.noworodek.pl/index.php?ms=3&art=39):

Dwunasty tydzień
Struny głosowe są wykształcone, i zdarza się, że dziecko czasami cichutko płacze. Mózg jest kompletnie uformowany. Dziecko zaczyna odczuwać ból. Powieki zakrywają oczy, i pozostaną zamknięte celem ochrony delikatnych włókien nerwowych, aż do siódmego miesiąca ciąży. 

W 21 dniu ciąży zaczyna dziecku bić serce. W 12 tygodniu jak czytacie zaczyna odczuwać ból. Widzicie to dziecko oczami wyobraźni? Dobrze. To teraz przypomnę Wam, że kobieta która przyszła do profesora Chazana z żądaniem wykonania aborcji była w 22 tygodniu ciąży.
 
I już nigdy nie mówcie, że nie widzieliście. Przynajmniej Wy co to czytacie nie zagłuszajcie waszego sumienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz