whos.amung.us

wtorek, 27 maja 2014

Dlaczego w duchu wszyscy pragniemy Korwina?

Autor: Integrator
 
Prowadzenie bloga którego tematyka wyraźnie krąży wokół zagadnień politycznych zobowiązuje by się w jakiś sposób odnieść do tak ważnej sprawy jakimi z punktu widzenia tejże polityki są wybory. No więc popełniam ten tekst niemniej w bólach i dla zasady, a gdybym tyko miał jakiś inny wybór po prostu udałbym, że nic ważnego się nie zdarzyło i pisałbym Wam tu o czymś całkiem innym. Albo wzorem wyśmienitej większości mieszkańców Eurolandu najzwyczajniej w świecie świadomie machnąłbym na ten cały bałagan ręką i pojechał gdziekolwiek aby dalej od urn, i tym samym jak reszta mi podobnych wysłał twórcom projektu pt. Unia Europejska wyraźny sygnał gdzie ja mam to co oni tak usilnie próbują nam od lat narzucić. Niestety prowadzę blog para-polityczny i poniekąd nie mam wyjścia, poza tym jak mawia moja babcia - po prostu nie wypada - więc siedzę i piszę jak leci. Na moje szczęście by zdążyć przed innymi już wczoraj w nocy zasiadła przed monitorami cała masa blogerów, którzy wypchali sieć taką ilością ogólników i oczywistości, że  ja już w sumie nic nie muszę. Wystarczy, że Was do tych bazgroł odeślę a będziecie mieli cały przekrój dyrdymałów w dodatku wzajemnie od siebie kopiowanych w takich ilościach, że starczy Wam do kolejnego cyrku, tym razem w wydaniu krajowym który wciąż przed nami. I na tym skończyłby się ten wpis, gdyby nie fakt, że było w tych wyborach coś co mnie autentycznie zainteresowało. Coś jako zjawisko, ktoś jako osoba - Janusz Korwin Mikke.
 
Ja tego człowieka na oczy widziałem tylko raz jeden z okazji jakiegoś spotkania prawicowych dziennikarzy którzy swoim zwyczajem zwalili się na to spotkanie w dość stałym składzie, by pomarudzić, sprzedać kilka swoich książek a nałykawszy się odpowiedniej dawki oklasków i zachwytów, zniknąć zasłaniając się przy tym czekającymi ich sprawami wagi ciężkiej. Na to  spotkanie nie wiedzieć czemu przyszedł też i sam Korwin, na dzień dobry powiedział zaproszonym dyskutantom co o nich myśli po czym splunąwszy symbolicznie na jedną z dziennikarek opuścił pośpiesznie salę i tyle go widziano. Piszę o tym spotkaniu bo chwilę przed jego rozpoczęciem traf chciał, że ja akurat wchodziłem a on po coś wychodził i w jednej chwili znaleźliśmy się sami w korytarzu. I to co ja do dziś pamiętam jest to, że on do mnie najzwyczajniej w świecie zagadnął. Już nie pamiętam co to było ale on się po prostu się uśmiechnął i coś powiedział, a ja w rewanżu zrobiłem to samo. Po czym obaj weszliśmy do tej sali a potem wszystko potoczyło się jak to opisałem. Po co o tym wspominam? Nie wiem ale skoro mam pisać o Korwinie, i gdy pada to nazwisko od razu przypomina mi się tamta scena. To bynajmniej nie powinno być argumentem na "tak" gdyby ktoś chciał sobie po lekturze tego tekstu wyrobić o tym człowieku zdanie, ale wszyscy dobrze wiemy, że to co on zrobił to jest absolutny wyjątek. Politycy których z jakiś okazji miałem możliwość zobaczyć czy poznać, nigdy nie umieli przekroczyć tej niewidocznej granicy która tak wyraźnie oddziela ich od nawet swoich wyborców. Korwin zachował się inaczej, oryginalnie i tak, że to mi do dziś zostało. 

Zapytacie czy ja w takim razie na Korwina głosuję albo zamierzam? Nie, ale też  nie ukrywam, że tylko dlatego, że ja nic nie wiem o jego światopoglądzie a jako osoba wierząca oczekuję by i w tych sprawach kandydat jakoś się zadeklarował. Korwin-Mikke tego nie robi i najwyraźniej jest to działanie zamierzone które też w jakimś stopniu przysparza mu tyle głosów. W tych sprawach bardzo łatwo się pogubić, łatwo zrazić do siebie wyborców i on to najwyraźniej rozumie więc unika tych spraw jak ognia, a media nie wiedzieć czemu akurat w jego przypadku te tematy omijają szerokim łukiem. Być może się mylę, ale ilekroć przetaczała się przez media sztucznie wzbudzania debata na tematy etyczne, dziennikarze latali z mikrofonem po mieście by pokazać nam kto i co myśli na ten temat. Ale Korwina nigdy usłyszeć mi się nie udało. No więc jak mówię, póki on nie zacznie jasno gadać o tym co on myśli o aborcji, eutanazji, narkotykach to ja nie podejmę żadnej decyzji w tym temacie i będę stał gdzie stoję.
 
Wróćmy jednak do sedna sprawy bo w temacie tego tekstu piszę o pragnieniu. Użyłem tego słowa bo Janusz Korwin Mikke robiąc w sferze publicznej robotę którą wszyscy widzimy w pełni odpowiada na nasze pragnienia,  dokładni tak. By się za dużo nie rozpisywać powiem krótko - on dla nas i w naszym imieniu miesza z błotem polityków i dziennikarzy - dając nam tą satysfakcję, że ktoś w końcu im powiedział to co my tu myślimy a być może zrobi im to o czym my tu na dole od czasu do czasu marzymy. Niedawno wstawiłem tu tekst "Tusku musisz oddać nam państwo" w którym podałem kilka przykładów na to jak wygląda nasze tu na dole życie w państwie Tuska. Pisałem tam jak okrada się to państwo, i jak to państwo traktuje z góry swych obywateli ale że czas mija, a życie przynosi kolejne przykłady to podam jeszcze dwa najnowsze o których muszę krótko wspomnieć byście zrozumieli o co mi chodzi z tym pragnieniem. Otóż mój znajomy zamówił niedawno opróżnianie szamba. Beczka nie przyjechała więc zadzwonił gdzie trzeba i okazało się, że jest jakaś problem z samochodem ale kierowca ma zlecenie i na pewno się pojawi. Po dwóch godzinach szambo faktycznie było opróżnione,  tyle że w trakcie wykonywania usługi kierowca opowiedział mu całkiem inną historię. Nie było żadnej awarii a jedynie kontrola jakości przywożonych odpadów przez którą firma musiała wstrzymać pracę bo jak twierdził kierowca Polska zgodziła się w umowie z Unią na tak niską zawartość chemii w przydomowych szambach, że po wykonaniu paru prań i umyciu kilku naczyń zawartość szamba przekracza ustalone normy. Firma żeby nie splajtować wstrzymuje się na ten czas z usługami i jakoś wszystko się kręci. I jeszcze jedna historia, też z dołu. Dziś dzwoniła znajoma z Lublina od której dowiedziałem się, że tamtejsze autobusy miejskie nie mają klimatyzacji i że ona po przyjechaniu z domu do pracy wytacza się z tego autobusu jak pijana nie mówiąc już o kondycji ubrania które ma na sobie. Bo paru takich przewozach gdy temperatura przekraczała trzydzieści stopni zadzwoniła w końcu do MZK z pytaniem czy ktoś tą sytuację w ogóle kontroluje? Odpowiedzi się nie doczekała za to wisiała na telefonie ponad dwadzieścia minut, podczas których była kilkakrotnie przełączana z działu do działu. I gdy ja mojej babci opowiadam te historie ona choć zażarta przeciwniczka komuny zaraz wspomina z tamtych czasów historię o tym jak za tej komuny stała w nocnej kolejce by kupić pralkę. W ostatniej chwili wskoczyła przed nią żona jakiegoś lokalnego partyjniaka i wzięła ostatnią sztukę, która przypadła babci. Rozmowa a potem głośna kłótnia niczego nie dała więc babcia poszła prosto do sekretarza partii a ten po jej wysłuchaniu wykonał telefon i pralka została mojej babci zwrócona. To był podły czas ale mimo wszystko było wiadomo kto za co odpowiada i do kogo trzeba iść by sprawę załatwić. Dziś do kogo pójdziecie, kto Was wysłucha a potem pomoże?
 
Rozumiecie już w jakim ja kierunku tą opowieść snuję? Czy ja muszę coś więcej pisać? Korwin święci triumfy i będzie dalej piął się w górę tym skuteczniej im silniejsze będzie w nas poczucie bezsilności w jakiej stawia nas do cna skorumpowany i skrępowany systemu III RP. A to wszystko co w nas kipi jest już na takim poziomie, że gdybyśmy cofnęli się do czasów gdy emocje wyrażano ogniem i mieczem, przez ten kraj niechybnie przetaczałyby się już z pewnością liczne fale rewolucji i powstań o takim natężeniu przemocy wycelowanym we wszystko co kojarzy się z państwem jakiego nasza historia nie odnotowała. Ja tu nikogo nie zachęcam by biegał z siekierą po ulicach, tym bardziej, że i tak już wszystko kipi a tragedia w biurze PiS pokazuje, że przelać kroplę goryczy nie trudno. Ale jako obywatele jesteśmy sprowadzeni do tak niskiego poziomu wegetacji, a to państwo i jego urzędnicy są tak głęboko niewydolne i skrępowane siecią różnorakich powiązań, że jedyne co nam zostało a jest możliwe do wykonania to właśnie to pójście do urn i wskazanie kogoś kto choćby tylko werbalnie deklaruje gotowość rozpędzenia tej bandy, która trzyma wszystkich nas zwyczajnie za mordy. Kogoś kto obiecuje wziąć odwet za te krzywdy dnia codziennego, które są naszym chlebem powszechnym. Korowin w takich deklaracjach jest akurat niezmienny i o ile kiedyś nie trafiał do wciąż pełnych nadziei serc na lepsze jutro, teraz trafia do serc bez problemu bo już odmienionych, pełnych goryczy a nierzadko i nienawiści. Głosując na niego mamy satysfakcję (nie ważne, że chorą), że on tam pójdzie i w moim, w naszym imieniu znawyzywa polityków od złodziei a dziennikarzy od idiotów jak to nie raz robił a co możemy do znudzenia oglądać sobie potem na Jutubie. Na drugi zaś dzień w drodze do pracy, ściśnięci w tych przepełnionych autobusach i SKM-kach, posklejani potem będziemy dzięki niemu mogli rozpamiętywać jego popisy ku lepszemu samopoczuciu tudzież w tym samy celu dzielić się swoimi wrażeniami ze współpodróżującymi towarzyszami niedoli.

I wierzcie mi nie powstrzyma tego korwinowskiego marszu żadne gadanie o jego prorosyjskości czy układzie z systemem. Tu chodzi już tylko o to by wyżyć się choćby werbalnie na tych którzy nam to uczynili co też Mikke nieustannie obiecuje. A nie ma wątpliwości, że pozbawiona ludzkiej twarzy i pełna patologii III RP jest dla niego idealnym środowiskiem wzrastania i nieustającym źródłem inspiracji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz