whos.amung.us

czwartek, 20 marca 2014

Dajmy szansę Kowalskim i Nowakom

Autor: Integrator

Jest czasem tak, że człowiek snuje się po domu, chodzi z kąta w kąt bez celu nie wiedząc co z sobą zrobić, a innym razem zwala mu się na głowę tyle spraw, że biega od ściany do ściany dla odmiany nie wiedząc od czego zacząć. Mnie to właśnie ostatnio dotknęło i to w takim stopniu, że najzwyczajniej w świecie nie było czasu by usiąść i coś tu sensownie naskrobać.
Ale gdy załatwiałem te wszystkie ważne dla mnie sprawy, które mnie od tego bloga tak skutecznie na przeszło tydzień odciągnęły, pomyślałem sobie, że to jest jak najbardziej dobry czas żeby wyjaśnić Wam w końcu o co chodzi z tym Pospolitym Pisaniem, które uparcie bije po oczach każdego kto po raz pierwszy a potem każdy kolejny raz odwiedza tego bloga. Pozwólcie, że wspomogę się porównaniem, które jak dla mnie dobrze całą sprawę tłumaczy.

Każdy kto choćby od czasu do czasu zmuszony jest napisać jakiś tekst na komputerze wie, że można to zrobić w programie Word z pakietu MicrosoftOffice, albo w jego darmowym odpowiedniku, programie Writer, który wchodzi w skład biurowego pakietu o nazwie  OpenOffice. Ja z oczywistych bo finansowych powodów wybrałem ten drugi a że z natury rzeczy lubię wiedzieć co i jak poczytałem sobie wcześniej o tym programie, jego twórcach i wszystkim co się dało znaleźć w sieci na ten temat. I wyszło mi, że to słowo "open" jest rodzajem identyfikatora dla wszystkich programów, które tworzone są w ramach tzw. OpenProject. Nie będę zagłębiał się w szczegóły techniczne,  kto chce sam sobie poczyta. Napiszę tylko to co najważniejsze dla zrozumienia inicjatywy której budowy się podjąłem. A więc o tym OpenProject najważniejsze jest wiedzieć, że pewna grupa ludzi usiadła sobie kiedyś przy jednym stole i wymyśliła, że nie da już więcej ani centa za żaden program komputerowy, no a że te programy są do wykonywania różnych prac jednak potrzebne to zacieli się w silnym postanowieniu, że zaczną je po prostu tworzyć sami. Wymyślili też, że do tego projektu łatwiej przyciągną innych jeśli pozwolą im w dowolnej chwili dołączyć się do niego, co w praktyce realizuje się tak, że programy które oni piszą udostępniane są od razu z pełnym kodem źródłowym. Dzięki temu każdy może korzystać z tych programów całkowicie za darmo, a jeśli ktoś umie programować, może wprowadzić do niego stosowne poprawki pod warunkiem, że zrobi to pro publico bono, bo i w tej formule sam ten program otrzymał. Pomysł chwycił i dziś mamy w sieci alternatywny obieg całkowicie darmowych programów z grupy OpenSource, które swą funkcjonalnością nie odbiegają niczym od tych za które zwykliśmy płacić. I świat stał się od razu piękniejszy. Chcesz zrobić arkusz kalkulacyjny, proszę bardzo jest takowy w pakiecie OpenOffice. Szukasz rozbudowanego programu do obróbki grafiki, nie ma problemu wystarczy ściągnąć program GIMP.

Mam nadzieję, że ci którzy już czują o czym chcę dalej pisać nie walają się teraz po podłodze ze śmiechu, bo ja do rzeczy podchodzę jak najbardziej poważnie. Zróbcie mi więc proszę tą przyjemność, podnieście się z tej podłogi i grzecznie posłuchajcie bo to wcale nie jest rzucanie się z motyką na słońce. Wszystko jak zawsze zależy od tego jak wiele osób uda się do pomysłu przekonać, a w głębi serca wiem, że nie tyle przekonać co pozbierać do kupy, bo dobre strony tego pomysłu dostrzegają jak sądzę wszyscy. Zatem zamiast tracić czas na turlanie, zastanówcie się czy to nie jest rzecz o Was i dla Was, właśnie? 

A więc chcę tu oznajmić, że ja podobnie jak opisani ludzie od programów OpenSource, mam dość płacenia za to co może być za darmo i tak jak oni głęboko wierzę, że nie wszystko musi być takie jak się tylko wybranym przyśniło. I piszę to z pełną świadomością faktu, że jest już na rynku coś co się nazywa salon24, gdzie można i czytać i pisać za darmo, a zatem pojawia się od razu pytanie czy ten mój pomysł to nie jest przypadkiem to samo, a jeśli nie to gdzie tkwi różnica?

Otóż ja nie mówię o kolejnym sieciowym salonie, gdzie w przerwie pracy redakcyjnej znów zaczną się lansować "znani i lubiani". Gdzie cała reszta blogerów będzie tylko wypełnieniem tła i napędzającą portal masą, która ma szansę zaistnieć tylko jako komentator tego co napisały gwiazdy, nie zaś jako równoprawny ich partner w dyskusji. Myślę, że ten schemat o którym tu piszę jest już tak silnie zakorzeniony w różnych tego typu przedsięwzięciach, że Wy to sami dobrze czujecie i rozumiecie, i podobnie jak ja, zaczyniacie mieć po woli dość czytania na okrągło tych samych publicystów, którzy przed laty zawładnęli naszą przestrzenią słowa i konsekwentnie ją do dziś blokują. Przez co nie ma różnicy czy weźmiemy do ręki kolorowy tygodnik czy odwiedzimy któryś z tego typu portali, zawsze trafimy na te same twarze, te same poglądy i te same słowa.

Ja nie wątpię, że taki Ziemkiewicz, Semka, Mazurek albo Wildstein mają coś bardzo ciekawego do powiedzenia. Oni w gruncie rzeczy żyją z tego, że piszą o tym co sobie na konkretny temat myślą. Ale jakoś trudno mi uwierzyć, że tych kilku panów zjadło wszystkie rozumy i to co oni napiszą jest pełną i ostateczną analizą rozważanego zagadnienia. To jest przecież oczywiste, że oni widzą tylko urywek rzeczywistości na tyle szeroki na ile pozwala im go zobaczyć ich intelekt, tudzież wyrobienie które nabyli odpowiednio długo obracając się w temacie zagadnień polityczno-społecznych. Niemniej to co napiszą zawsze będzie tylko tym urywkiem, i nie ważne jak bardzo Ziemkiewicz będzie prostował ten swój kręgosłup, a Wildstein dla nadana sobie powagi nadymał wargi, nic więcej ponad to co im Bozia dała nie wymyślą. I zawsze to co sklecą, choćby ze sobą współpracowali będzie tylko częścią prawdy. Przy czym im dłużej będą tkwili w hermetycznej grupie podobnych sobie dziennikarzy, tym ten ich sposób postrzegania świata będzie co raz bardziej schematyczny, tendencyjny a obraz wykładanych nam spraw pozornie tylko właściwy. Właśnie tak. I oni są akurat na najlepszej ku temu drodze. Bo już dziś ci nasi głosiciele prawicowego słowa zabetonowali się we własnym kręgu w takim stopniu, że ja choć śledzę publicystykę polską dość dokładnie, na prawdę  już nie pamiętam kiedy to ostatnio doszła do tego grona jakaś nowa głowa a wraz z nią choćby powiew intelektualnej świeżości. Wszystko jest takie same od lat, wszystko się kręci wokół tych paru twarzy które musimy chcąc czy nie oglądać, słuchać, czytać.

No więc proszę bardzo, oto mamy tą rzecz która wyróżnia to co ja tu chcę zrobić od tego co już mamy na rynku - pospolitość. Chciałbym by ten projekt, który nazwałem Pospolitym Pisaniem Pospolitym Ruszeniem był takim otwartym projektem strefy słowa, furtką dla każdego kto zna się na tym co robi i umie o tym napisać tak by reszta czytała z zapartym tchem a przynajmniej ze zrozumieniem. By to było wciąż coś jak najbardziej dla zwykłych ludzi, ale dla odmiany także przez nich samych tworzone. Zatem jeśli znasz się na polityce, zapraszam! Na  sztuce? Jeszcze lepiej, napisz coś o tym. A może chcesz napisać o tym jak kupowałeś bułki w Biedronce? Czemu nie. Jeśli umiesz to zrobić tak, że zainteresujesz tym czytelników to proszę bardzo ten portal jest i dla Ciebie. 
A więc Pospolite pisanie jako pospolite ruszenie - OpenProject pisanego słowa. Jeśli chcesz by twoje teksty ukazywały się na tym blogu, a w przyszłości na portalu o tej samej nazwie, to zapraszam do współtworzenia. Nie umiesz pisać, to może znasz kogoś kto umie? Powiedz mu wtedy, że tutaj na niego czekają. Niech nie wysyła swych tekstów do szuflady, i nie żebrze po redakcjach by go puszczono do druku. Powiedz mu, że tu jest jego miejsce, jak i każdego kto chce i umie posługiwać się piórem.

Ooooo, rozpędziłem się. Przepraszam, to nie jest miejsce dla wszystkich. Nie dla Mazurków jeśli to będzie ten Mazurek, ani Wildsteinów, ani Warzechów, Karnowskich, Semków i pozostałych kolegów z ich getta do którego tak usilnie strzegą dostępu. Wy macie już Panowie gdzie pisać. Dajmy szansę innym, także Kowalskim i Nowakom. Niech i oni mają to miejsce gdzie zaczną wyrabiać sobie nazwisko, miejsce skąd będą mogli odbić się dalej.

Zapraszam do kontaktu: tygodniksolidarni@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz