whos.amung.us

niedziela, 26 stycznia 2014

Mistrzu! Czy ty masz ucznia?

Autor: Integrator

Jedną z większych strat odczuwanych przez ostatnie pokolenia, jest zanik jakże ważnego ongiś schematu wychowawczego tj. relacji mistrz-uczeń. Owa swoista więź jaka powstawała miedzy młodym człowiekiem a doświadczonym nauczycielem życia z jednej strony gwarantowała ciągłość myśli i minimalizowała niebezpieczeństwo ich późniejszego wypaczania. Z drugiej strony pozwalała młodemu człowiekowi czerpać ze skarbnicy wiedzy jaką jest bezsprzecznie doświadczenie.

Niestety ta zbawienna dla naszej Ojczyzny relacja, dziś prawie nie istnieje a sytuację pogarszają wciąż zaostrzane zasady gry społecznej, które każdego dnia łamią dziesiątki sumień, zmieniając wielu w niepodobnych sobie ludzi, w tym potencjalnych mistrzów. Poddani takiej przeróbce, z przetasowanym systemem wartości, zamiast wznieść się ponad wszystko i pochylić się nad młodym, wkraczającym w dorosłe życie człowiekiem, skupiają się jedynie na budowaniu własnej kariery czy podtrzymywaniu swego blasku. W efekcie młodzi ludzie pozostawieni samym sobie, odrzucają trud zdobywania wiedzy jako coś co ich przerasta (przechodzą w tryb uczenia się "po łebkach") lub zamiast pozyskiwać wiedzę według sprawdzonych zasad i kryteriów, nabywają ją wraz z zanieczyszczeniami, siejącymi spustoszenie w nieprzygotowanych i jeszcze mało odpornych umysłach.

Nie można przy tym mylić roli nauczyciela-mistrz, ani tłumaczyć jego niezaangażowania w pracy nad przyszłym pokoleniem rolą jaką mają do spełnienia rodzice. Ich zadanie leży na całkiem innym szczeblu drabiny wychowawczej i jest tylko podstawowym, choć pierwszym stopniem omawianej tu relacji. Kiedy rodzice wyczerpią swe możliwości na tym polu, a ich wiedza okaże się niewystarczalnym źródłem dla wiecznie ciekawego życia młodego człowieka ten zacznie szukać nowych mistrzów. Kogoś kto umiałby nie tylko zafascynować go swoją osobą, ale przede wszystkim umiałby przekazać mu swoją wiedzę i zdolność samodzielnego jej pogłębiania, często w już wąskim obszarze specjalizacji, której darmo szukać w książkach. A że kij ma zawsze dwa końce, nie bez znaczenia, poza osobistą korzyścią jaka płynie z otrzymanej opieki merytorycznej ku młodym, jest także bezpośrednia korzyść społeczna która płynie w kierunku odwrotnym, która wynika z omawianej relacji, która czyni życie piękniejszym, a której nie są w stanie wymusić na młodym człowieku żadne przepisy czy nakazy. Jest nią to wszystko co możemy zmieścić w słowach - "szacunek dla starszych". W opisanej relacji, jest to zawsze szacunek wzbudzony a nie narzucony, przez co wieczny a nie wyrachowany i podyktowany chwilowym interesem, z którego korzystać będą stojący w kolejce do lekarz, karmiący gołębie w parku czy oczekujący ustąpienia miejsca w autobusie rówieśnicy mistrza.

Dziś, młody człowiek pozbawiony wsparcia, zmuszany jest do często zgubnego poszukiwania na własną rękę. W labiryncie całej masy zgniłych ideologii i wymieszanych systemów wartościowania, prawdopodobieństwo dotarcia do celu czyli prawdy jest tak małe iż zależy prawie że tylko od szczęścia. W obliczu tego nie może dziwić fakt, że nawet jednostki wybitne często służą złej sprawie. O ile bowiem materiał był dobry to niestety trafił w ręce złego krawca.

Wyjątkowość ma to do siebie, że jeśli zostanie spostrzeżona i rozwinięta nawet w jednym człowieku, przyniesie i tak więcej dobrego niż jest w stanie dać nam cała rzesza tkwiących w pospolitości, sztucznie tworzonych osobowości. Ludzi młodych, gotowych uczyć się i rozwijać jest wielu, niestety mniej jest dziś otwartych na nich mistrzów. Ich rezygnacja z poszukiwania uczniów, którzy mogliby kontynuować i rozwijać ich myśli, jest rezygnacją z podpisania się pod własnym życiem, które wówczas staje się jedynie pomnikiem ich egoizmu, odsłaniającym słabą stronę ich mentalności. A jest tak dlatego, iż swym postępowaniem przeczą odwiecznej zasadzie która głosi, że każdy kto odnajdzie swego ucznia i pochyli się nad nim w trosce o jego przyszłość, pochyla się w ten sposób nad przyszłością swej Ojczyzny.

Zabrzmiało patetycznie? Dobrze. To i jeszcze zakończę jakem zaczął, zawezwaniem. Mistrzowie! Poszukujcie swych uczniów! Wciąż ich tylu błąka się dookoła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz