whos.amung.us

środa, 19 lipca 2017

Platforma chciała sprowokować bójkę w sejmie. DOWÓD!

Autor: Integrator

W związku z odrobiną wolnego czasu jaka mi się dziś przytrafiła, postanowiłem napisać parę słów o tym co Prawo i Sprawiedliwość próbuje zmienić na polu władzy sądowniczej, ale jak zwykłe pojawił się niespodziewanie smaczek, którego nie mogę odłożyć nawet jeśli tylko do jutra rana. 

Oto bowiem dzień dzisiejszy upłynął mediom na wzajemnym prześciganiu się w wymyślaniu co lepszych określeń na zachowanie posła Tarczyńskiego, który rzekomo chciał wyrwać posłance Gajewskiej telefon komórkowy, którym nagrywała Jarosława Kaczyńskiego. Nagranie, które leciało dziś we wszystkich mediach pewnie z setkę razy, bez wątpienia pozwala mi stwierdzić, że poseł PiS odsuwał komórkę posłance Gajewskiej a nie jak chcą liberalne media, i ona sama, wykręcał jej ręce. Nie mam też najmniejszych wątpliwości, że natrętne nagrywanie lidera partii, na roboczo ustalającego w ławie poselskiej strategię działanie wobec bieżącej sytuacji na sali sejmowej, jest nie tylko aktem agresji ale zachowaniem, które powinno być karane przez marszałka Sejmu. Chciałbym widzieć reakcję Schetyny, jego stoicki spokój, gdyby którakolwiek z posłanek PiS, w dodatku młoda siksa, podsuwała mu pod nos telefon, by nagrywać to o czym rozmawia ze swoją świtą. To jest zachowanie absolutnie niedopuszczalne i raz jeszcze podkreślę, powinno pociągać za sobą co najmniej karę finansową dla posła. 

Nie o tym jednak chciałem. Otóż oglądając dziś w jednym z serwisów informacyjnych ową próbę wyrywania telefonu, w wersji nieco dłuższej niż sam tylko "pojedynek" dwójki posłów, zwróciłem uwagę na gest jaki wykonała posłanka Platformy Obywatelskiej tuż po tym jak Tarczyński stanąwszy do niej plecami, zasłonił swym ciałem Jarosława Kaczyńskiego. Proszę spojrzeć:


Kluczowa jest 13ta sekunda powyższego nagrania. Gajewska uchyliwszy się Tarczyńskiemu, dalej kręci film, przy czym jednocześnie spogląda w lewo w stronę swoich politycznych kolegów i lewą ręką ewidentnie przywołuje ich by wkroczyli do akcji. Bardzo wymowna jest także jej mina: "Teraz panowie, na co czekacie?".

To była najzwyklejsza ustawka. Oni dobrze wiedzieli, że dokładnie tak jak to było w poprzednich przypadkach, Kaczyński lub ktoś z jego otoczenia zareaguje na ten typ zaczepki w sposób bardzo oczywisty i bliski ludzkiej psychice (gdy tak drastycznie narusza się czyjąś prywatność) czyli bardzo nerwowo. Jakkolwiek miała ta reakcja wyglądać, celowo wystawiono na nią posłankę tj. kobietę, w obronie której na posłów PiS miała następnie ruszyć męska część Platformy. 

Mamy proszę Państwa w Sejmie zwykłych bandytów. Ludzi, którzy z pełną świadomością dążą do sprowokowania zamieszek, którzy dyskusję parlamentarną chcą zastąpić burdami, a w dalszej kolejności naszą krwią spływającą po polskich ulicach. Nie dajcie wciągnąć się w tą grę - to apel do wyborców Platformy! Ci ludzie walczą o odebrane im stanowiska i wpływ - jeśli dacie się im sprowokować - wielu z nas będzie walczyć o życie. Ten scenariusz piszą im starzy ubecy i służby, ludzie którym odebrano wielotysięczne emerytury, którzy nie raz i nie dwa rzucali Polaków przeciwko sobie by skąpać ich w ich własnej krwi.   

czwartek, 22 czerwca 2017

Zamieszki w Londynie to kwestia czasu

Autor: Integrator

Muszę przyznać, że jednym z powodów mojej znikomej w ostatnim czasie redaktorskiej aktywości, poza tym, że pracuję intensywniej niż kiedykolwiek wcześniej, jest niczym niezmącone przekonanie, że sprawy w kraju idą w jak najlepszym kierunku. Owszem zdarzają się różnorakie potknięcia poszczególnym członkom tego rządu, ale to tylko przypomina mi, ilekroć o tym zapomnę, że są to ludzie tacy jak my, z problemami nam podobnymi, którzy mimo wszystko potrafią stawać na wysokości zadania dzień po dniu, kwartał po kwartale. Nie ma zatem zwyczajnie o czym pisać, bo wywarzanie otwartych drzwi tudzież opowiadanie sloganów zostawiam innym. Pojawiają się jednak od czasu do czasu sygnały, których najwyraźniej nikt nie odbiera, co nakłada na mnie obowiązek wskazać palcem - tym którzy mogą coś z tym zrobić - skąd może nadejść zagrożenie.

Otóż jak wiemy całkiem niedawno wstrząsnęła nami dramatyczna informacja, że w Londynie płonie niczym pochodnia budynek pełen ludzi. Temat bardzo nośny jak to bywa w przypadku tego typu tragedii toteż opisywano ją w mediach na wszystkie możliwe sposoby, kolportując przy okazji bzdurne hipotezy jakoby do pożaru doszło przez wybuch lodówki, a ogień mógł się rozprzestrzenić dzięki wyjątkowo łatwopalnej elewacji. Zostawmy te treści brukowcom sami zaś spróbujmy spojrzeć na to zdarzenie jak przystało na ludzi dojrzałych. 

Po pierwsze zapraszam moich Czytelników by rzucili okiem na listę mieszkańców bloku, którzy zginęli w pożarze: http://www.telegraph.co.uk/news/0/grenfell-tower-fire-fatalities-missing-people/ Nie może ujść naszej uwadze, że nazwiska tych osób dobitnie wskazują na ich pochodzenie, i nie są to bynajmniej rdzenni europejczycy. Najwyraźniej budynek zamieszkały był przez etniczną mieszankę, w dodatku, o nie najwyższym statusie finansowym co czyniło tych ludzi dogodnym celem dla każdego kto zechciałby wzburzyć niepokoje społeczne w sercu wyspiarskiego narodu. Tak, tak nie przesłyszeli się Państwo, według mnie mieliśmy do czynienia z próbą wywołania w Londynie zamieszek, które przy odrobienie szczęścia mogłyby przerodzić się w trudną do opanowania falę wzajemnej, ludzkiej nienawiści. Proszę zauważyć, że jeśli wierzyć Wikipedii, to połowa Londyńczyków to tak zwani "nie-biali" przez co włodarzem miasta mógł zostać muzułmanin, ale też przez co miasto to staje się idealnym polem do wzbudzania w ważnym ośrodku europejskim gwałtownych konfliktów międzyludzkich. Uderzono w przedstawicieli, wcale już nie mniejszości, która na fali tej tragedii mogła uruchomić domino bardzo niepożądanych zdarzeń przy których zamieszki na obrzeżach Paryża, które mogliśmy oglądać parę lat temu, mogłyby się wydać betką. Dlatego jakoś więc mnie to nie zdziwiło, gdy tłum, zaczął skandować hasła dalekie od zwyczajowych dla tego typu zdarzeń, tu: "żądamy sprawiedliwości". Całkiem jakby tym bezwiednym a nie wątpię, że i szczerze rozgoryczonym tłumem, sterował.   

Tezie którą tu stawiam wiarygodności dodaje zdarzenie do którego doszło zaledwie parę dni po pożarze. Z tego co zrozumiałem po raz pierwszy nie-muzułmanin z premedytacją wjechał furgonetką w grupę muzułmanów wychodzących z meczetu co skomentowano jako próbę rewanżu za ataki do jakich w ostatnim czasie dochodziło w Londynie. Fakt, do tej pory muzułmanie wjeżdżali w tłum niewiernych tudzież atakowali się wzajemnie, choć już mniej oficjalnie, w ramach "plemiennych" wojen. Według mnie jednak i tym razem mieliśmy do czynienia z próbą sprowokowania londyńskiej społeczności muzułmańskiej do wyjścia na ulicę. 

Mam nadzieję, że wywiad angielski bierze pod uwagę warianty o których tu piszę, bo niechybnie tego typu prowokacje inspirowane są z zagranicy. Wcale bym się nie zdziwił gdyby stał za tym kraj, który z pełnym rozmysłem sprowokował falę imigracyjną zalewającą dziś Europę, która na własne życzenie staje przez to na krawędzi swej tożsamości ale i jestestwa.  


środa, 3 maja 2017

Macierewicz kontra reszta świata

Autor: Integrator

Nie pamiętam kiedy ostatnio z równie dużym niepokojem przyglądałem się "dyskusji" podobnej tej jaką prowadzą dziś na naszych oczach prawicowe tygodniki. Zdarzało się już nie raz, że prowadziły one gorące spory na tematy aktualne, nie pamiętam jednak by atakowano tak systematycznie i z takim zaangażowaniem polityka, który jest kwintesencją tego co napędzało nas gdy byliśmy w defensywie, co odróżniało i nadal odróżnia nas od tamtych. Idzie nam tu dziś o pana Macierewicza. 

Ani ślepy ani na tyle zakłamany nie jestem bym nie dostrzegał niezrozumiałych dla wielu z nas nominacji, których minister MON nie szczędzi młodym ludziom tak licznie go dziś otaczających. Ale w obliczu zajadłej krytyki trzeba postawić pytanie, gdzie byli tak odważni dziś koledzy-politycy a zarazem prawicowi dziennikarze gdy sprawa Misiewicza zaledwie kiełkowała? Gdzie były komisje i sądy partyjne gdy wiele miesięcy temu liberalne media podnosiły braki w wykształceniu owego człowieka, jakiż to zbieg okoliczności nie pozwalał naszym pisarzom dusić wówczas tej patologi w zarodku? Zaprawdę nie pamiętam bohaterów z tamtych dni, którzy z odsłoniętą przyłbicą biliby na alarm.

Tymczasem Antoni Macierewicz to postać symboliczna. Nie było chętnych by wziąć na siebie ciężar skumulowanego ataku, który zważywszy na kaliber powierzonych mu zadań był przecież nietrudny do przewidzenia. Przede wszystkim Macierewicz jako szef MON oczyszcza armię z osób, które poprzez powiązania personalne czy służbowe z lat minionych w sposób oczywisty choć nie zawsze świadomy będą blokować reformę armii. W obliczu komplikującej się sytuacji geopolitycznej i gwałtownego zbrojenia się rosyjskiej armii, reformy absolutnie dziś najważniejszej. Wymiana tych ludzi jest zatem krokiem niezbędnym a wszystkich którym trafiają do serca slogany o niezastępowalności fachowców a przy tym ich głębokiemu oddaniu dobru Polski polecam analizę skutków niemniej naiwnego podejścia do tematu lustracji policjantów czy środowiska sędziowskiego. Aż nadto wiele dziś mamy przykładów gorliwej i merytorycznej służby tych ostatnich dla suwerena i kraju. Oni także wydają się być przecież niezastępowalni. 

Inny, bodaj czy nie najważniejszy powód tak skumulowanych i pezpardonowych ataków, to nowy rodzaj wojsk, Wojska Obrony Terytorialnej. Jeśli prześledzimy statystyki ostatniej wojny światowej łatwo dostrzeżmy, że zginęło w niej więcej, o wiele więcej ludności cywilnej niż zawodowych żołnierzy. Jest tak dlatego, że jako społeczeństwo jesteśmy całkowicie rozbrojeni, nie dość tego, nie jesteśmy nawet powszechnie obeznani z bronią. Dziś w razie wojny, większość mężczyzn, nawet gdyby jakimś cudem znalazła broń na ulicy nie będzie potrafiła jej użyć, o rozłożeniu i czyszczeniu nie wspomnę. To między innymi z tego powodu po kapitulacji czy wycofaniu się wojsk na obywatelach naszego kraju dokonywano rzezi, a wcześniej obcy żołnierz wchodził do polskich wsi czy do miasta niczym w przysłowiowe masło. Grabił, mordował, gwałcił bez większych przeszkód pomny, że broń w rękach cywila to w tym państwie niemal przestępstwo. Całkiem inaczej bo z duszą na ramieniu przekraczałby ów żołdak granice każdego skupiska ludności polskiej mając świadomość, że zza każdego węgła może paść śmiertelny strzał. Ta historyczna prawidłowość pokazuje jak bardzo ważne zadanie dla obronności a zatem przyszłości naszego kraju wykonuje minister Macierewicz. Jeśli pozwolimy lokalnym mieszkańcom usystematyzować wiedzę o warunkach terenowych ich okolicy tak by umieli wykorzystać je w walce z wrogiem, jeśli nauczymy ich współpracować ze sobą i organizować oraz przeszkalać tych którzy do wojska terytorialnego nie wstąpili ale w razie konfliktu zgłoszą się w określonych punktach mobilizacyjnych, jeśli w końcu zrealizuje szef MON zapowiedź budowania nowych i dofinansowania istniejących strzelnic, agresor będzie miał nie lada orzech do zgryzienia.  

Nie bez znaczenia w rozeznawaniu przyczyn tak silnego ataku na Macierewicza, bo nie oszukujmy się Misiewicz to tylko pretekst, są wielomilionowe a w sumie miliardowe zamówienia na sprzęt wojskowy, które do tej pory płynęły szerokim strumieniem do kontrahentów zagranicznych. Za sprawą Macierewicza ten strumień gwałtownie zmienił kierunek i zaczął zasilać nie tylko polską armię ale i polską gospodarkę, ale i polską myśl techniczną. 

Wiele osób uśmiecha się też drwiąco na hasło "komisja Macierewicza", choć ani ona nie jest jego, ani nawet nie jest Smoleńska. Jej zadaniem nie jest też wbrew pozorom badanie przyczyn katastrofy bo one są już od dawna znane nawet tym którzy wciąż twierdzą, że pijany generał Błasik przystawiwszy pilotowi pistolet do głowy kazał mu lądować niemal w środku katyńskiego lasu. Ta komisja jest po to by wskazać winnych oczywistych zaniedbań a także świadomych zaniedbań po stornie polskiej a następnie przykładnie i surowo ich ukarać. W obliczu ostatnich faktów nie ma wątpliwości, że doszło do zdrady dyplomatycznej, jak ją to minister Macierewicz ładnie zechciał nazwać, i że jak w wielu tego typu przypadkach do takiego zdarzenia nie mogło dojść bez wsparcia a przynajmniej przyzwolenia po tej stronie. Bez wątpienia operacja na tak dużą skalę nie mogła ujść uwadze służbom wywiadowczym większości krajów, nie tylko Europy. Mogła ona zostać podjęta za sprawą ich milczącej zgody ale też przede wszystkim nie bez zezwolenia wiedzy i służb polskich. Jak pokazuje bieżąca praca weryfikacyjna prowadzonej przez Macierewicza w armii, ludzi kochających (na swój sposób) ten kraj zarazem współpracujących z rosyjskim wywiadem wojskowym są tam wciąż setki i tysiące. 

Ufam, że podniesione powyżej argumenty są na tyle klarowne by mógł je zrozumieć każdy zjadacz chleba co dopiero otrzaskany w niuansach polityki i mechanizmach nią rządzących prawicowy dziennikarz. W "ustrzeleniu" szefa MON interes ma tak Rosja, zachodni sojusznicy jak i siły wewnętrzne. Zanim więc ktokolwiek znów zechce podnieść symboliczne pióro, by uderzyć swym przemyślnym tekstem w "Antka", lepiej by pierwej zważył w co tak naprawdę uderza. 

środa, 7 grudnia 2016

Aresztowano Piniora czyli Przerywamy Wiadomości 4

Autor: Integrator

Aresztowano Józefa Piniora
Z pomocą ruszyli znani i oświeceni, padały przy tym słowa ostre i pezpardonowe, aż nagle nastała cisza. Najpierw okazało się senatora podsłuchiwali koledzy z partii, i za zgodą Prokuratora Generalnego. Poszła też fama, że dowody są aż nazbyt twarde. Na tyle twarde, że sąd zwolnił pana bohatera z aresztu do domu, mając pewność, że ów będąc na wolności śladów nie zatrze. Upada kolejna legenda III RP.

Huskowski
Bardzo ciekawie przy tym zareagował poseł Platformy, były minister cyfryzacji, Stanisław Huskowski. Tu można obejrzeć to przedziwne nagranie: http://vod.pl/programy-onetu/subiektywny-stanislaw-huskowski-online/nvcb9f2. Opowiada bowiem pan Huskowski, że Pinior to jeden z nielicznych byłych posłów europejskich, który wyszedł na tej przygodzie finansowo słabo. Ja wprawdzie nie wiem co pan Pinior robił z pieniędzmi zarobionymi w Unii ale w onetowym tekście o zarobkach europarlamentarzystów czytamy tak: "Sumując wszystkie części poselskiej pensji, ostatecznie do portfela posła PE trafia 17 tys. euro, czyli około 70 tys. zł miesięcznie. Daje to 840 tys. zł rocznie i ponad 4,2 mln zł w ciągu całej kadencji. Dla porównania zwykły poseł w Polsce zarabia około 11 tys. zł miesięcznie, czyli 132 tys. rocznie i 528 tys. w ciągu kadencji." 
Pinior był w Europarlamenie w 2004 roku, potem był senatorem RP, to w sumie 5 milionów, ale za rok 2015 złożył oświadczenie majątkowe w którym ujawnia, że posiada w gotówce 200 tys. złotych, 30 tys euro, dwa domy i dwa kredyty. Nie wiem jak można rozpuścić 5 milionów ale jak widać legenda solidarności  aż tak biedna nie jest, jak chce nam to wmówić Huskowski.

"Coś tam coś tam" Huskowskiego
Skoro poczytałem o portfelu Piniora, to dlaczego by nie o portfelu Huskowskiego. Na końcu załączonego wideo z wyraźnym rumieńcem na twarzy wyjaśnia pan poseł, że on też może być posądzony o płatną protekcję bo przecież pomaga w udzielaniu pozwoleń na budowę. Jeszcze ciekawiej rzecz wygląda w 11 minucie i 30 sekundzie nagrania, gdzie pan Huskowski twierdzi, że skoro w imieniu banków polskich występował by ubezpieczenia bankowe coś tam coś tam (dokładnie tak tłumaczy sprawę) a potem wziął w jednym z banków kredyt na mieszkanie to ktoś może powiedzieć, że on jest skorumpowany. To jest bardzo ciekawe z punktu śledczego wyznanie, bo w żadnym z jego oświadczeń majątkowych (od roku 2011 do 2015 umieszczonych na http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/posel.xsp?id=133) nie ma ani słowa o jakimkolwiek mieszkaniu. To po pierwsze. Po drugie wykazuje dom w budowie, jak w budowie to tym bardziej w nim nie mieszka, a więc znów wraca to pytanie o mieszkanie? Po trzecie, dom który tak wytrwale od lat buduje, w zeznaniach do 2014 roku miał powierzchnię 137m2 o od 2015 roku  już 157m2. Tamten sprzedał, kupił nowy czy tym razem sobie samemu pomógł w "poszerzeniu" pierwotnego pozwolenia na budowę? W końcu 20m2 domu za ponad milion złotych to nie w kij dmuchał. No i na koniec zostaje pytanie o te banki. Huskowski mówi, że on pomagał bankom a potem wziął kredyt. Nie wiem w którym roku dokładnie pomagał, ale najpierw miał kredyty w PKO BP i w Kredyt Banku, a od roku 2015 jest już PKO BP i BZWBK. Aż prosi się sprawdzić kiedy pomagał i na jakich warunkach dostał te kredyty a także na jakich warunkach przeniósł kredyt do drugiego banku? W reszcie chciałbym wiedzieć na czym do cholery, dokładnie polegało to "coś tam coś tam"?

niedziela, 20 listopada 2016

Nowa TV nowa Tadla?

Autor: Integrator

Pamiętam, że gdy zwalniano dziennikarzy z Telewizji Polskiej, w sposób szczególny zwróciłem uwagę na Beatę Tadlę. Prezenterka napisała ładny tekst w Internecie, opatrzyła go odpowiednimi zdjęciami co w sumie stwarzało wrażenie, że odeszła osoba niezwykła. Toteż muszę się tu z niemałym wstydem przyznać, że przez ułamek chwili i ja uległem temu nastrojowi - przemknęła mi nawet przez głowę myśl - szkoda kobity. Ostatecznie jakość szczególnie nie wychylała się ze swymi poglądami, robiła swoje, no zwyczajnie była sobie aż tu nagle ktoś wymyślił, że już wystarczy i poleciała.  

Nie ma ludzi niezastąpionych, nic też nie zalega w głowie więcej niż wymusza to życie więc i myśl o Tadldzie odeszła w nieznane. I pewnie nigdy bym się nie zmuszał by pisać o niej choćby te parę zdań gdyby nie fakt, że, wróciła pani Beata na ekrany dzięki nowemu kanałowi Nowa TV. Prowadzi tam serwis informacyjny.

Pomyślałem więc, że nie zaszkodzi poczytać o tej telewizji i w końcu trochę o pani Beacie i proszę oto co znalazłem...



Bardzo to znamienne i dające wiele do myślenia, że kobieta będąca kiedyś jedną z wizytówek Telewizji Polskiej zgodziła się wziąć udział w programie w którym za jej zgodą jakiś pajac sprośnie pluł jej w twarz. Just for fun. I to jest właśnie ten styl, to jest ten poziom, to jest kawałek prawdy o ludziach którzy tak chętniej wytykali nam nasze wady, pouczali.

Decyzja o pożegnaniu Tadli była więc jak najbardziej właściwa. Dziwię się tylko, że po takim coming out'cie ktoś zechciał zrobić ją twarzą nowego kanału, nie erotycznego przecież.

Dziękuję za odwiedziny Czytelnikom z Bangladeszu. 

wtorek, 1 listopada 2016

Parę słów o tym jak zmienić ustawę.

Autor: Integrator

Regułą jest, że ilekroć pojawi się nagła potrzeba przykrycia tematów niewygodnych rzuca się w sferę publiczną oraz na pożarcie mediom temat aborcji, który niezawodnie przebija każdy problem. Ludzie wychodzą na ulice, toczą się zażarte dyskusje, zbierane są podpisy a potem kończy się jak zawsze - wszyscy rozchodzą się do domów by żyć po staremu. Tym razem było ciut inaczej i o mały włos nie zakończyło się tragedią. Albowiem nasi mocno podbili stawkę, tamci odpowiednio wcześniej spreparowali społeczny grunt, przez to przez chwilę zdawało się, że na końcu wszyscy rzucą się sobie wzajemnie do gardeł. Na szczęście widząc co się szykuje Jarosław Kaczyński wszedł na mównicę i sprawę definitywnie uciął. I zapewne na tym skończyłoby się moje zainteresowanie kolejną, nieudaną próbą zmiany ustawy aborcyjnej gdyby nie fakt, że uznał za stosowne włączyć się do gry Marek Jurek. Babstwo pyskujące do policjantów na ulicach czy Terlikowski ogłaszający swe mądrości o końcu dobrej zmiany za prawdę nie stanowią dla mnie punktu zaczepienia do dalszych rozmów. Jednakże obok słów, które padły z ust Marka Jurka tak całkiem bezrefleksyjnie to już przejść nie mogę.

Zanim jednak wprost odniosę się do tego co opowiedział dziennikarzowi Onetu, zechcę przedstawić Czytelnikom swój punkt widzenia dla problematyki aborcji. Powiem Wam też, z jakiego to powodu z czystym sumieniem popieram decyzję podjętą przez Jarosława Kaczyńskiego mimo, że jestem zadeklarowanym obrońcą życia od samej już chwili poczęcia.

Otóż tak się złożyło, że z racji koligacji rodzinnych miałem możliwość porozmawiać swego czasu na temat aborcji z osobą, która jest psychoterapeutą i która miała możliwość prowadzić zajęcia z ludźmi zmagającymi się z tzw. syndromem poaborcyjnym. Celowo używam słowa "ludźmi" bo jak się okazało na wstępie rzeczonej rozmowy, syndrom ten dotyka głównie kobiety, ale nie tylko, bo także mężczyzn którzy nakłaniali swe partnerki do popełnienia aborcji ale i tych którym nie dały one prawa głosu w tak ważnej sprawie i postawiły ich wobec faktu dokonanego. Z tego co zrozumiałem to jest tak silne przeżycie, że w przypadkach z którymi moja rozmówczyni miała styczność, absolutnie nie mogło być mowy o całkowitym wyleczeniu - zapomnieniu. Zadanie jakie sobie w takich przypadkach stawiała to przede wszystkim względne poskładanie cierpiącego człowieka by mógł na nowo funkcjonować w społeczeństwie. Są oczywiście przypadki odmienne tj. osoby po których nie widać śladu traumy jaką przeszły, a nawet takie które publicznie rozprawiają o tym co zrobiły. Jak chociaż by ta nieszczęsna Przybysz czy niedawno zmarła Czubaszek. Acz gdy zagadnąłem o to ową psycholog, stwierdziła bez wahania, że z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że i one zostały w jakimś stopniu dotknięte tym syndromem a to, że obnoszą się po mediach z tak intymnymi wyznaniami jest tego najlepszym przykładem. Może być to wszak jakaś forma spowiedzi, zarazem próba poradzenia sobie z emocjami, które z całych sił ukrywają. 

Bardzo ważnym aspektem naszej rozmowy był stan psychiczny kobiet w jakim się znajdowały w chwili gdy podejmowały decyzje o popełnieniu aborcji. Zgodnie z relacją pani psycholog w znakomitej większości przypadków były one do tego przymuszane osobiście przez mężczyznę lub pośrednio poprzez fakt, że na wieść o ciąży ów mężczyzna nagle znikał. Wizja samotnego wychowywania dziecka, konieczności rezygnacji ze studiów czy dobrze płatnej pracy, a nawet strach przed ludzkim osądem, wszystko to wieńczyło dzieło zniszczenia. Swoje robiło także lobby aborcyjne, taki wątek także pojawiał się podczas terapii, które poprzez kobiece magazyny a nawet odpowiednio przygotowane historie w popularnych serialach poddawały takie rozwiązanie jako najbardziej naturalne. Ja tu może teraz zrobię pewnego rodzaju nadinterpretację tego co chciała mi powiedzieć pani psycholog, ale być może czas już pomyśleć o przyjęciu nowego sposobu postrzegania sprawy. Otóż może właściwie będzie uznać, że wiele kobiet podejmujących decyzje o zabiciu nienarodzonego dziecka jest w takim stanie psychicznym, implikowanym przez czynnik zewnętrzne, który nie pozwala im działać w sposób całkowicie wolny i poprawny. Bo o stanie niepełnej świadomości co do skutków jakie zrodzi jej czyn to już mówić możemy w kategoriach niemal pewnika. Mówiąc bardziej obrazowo, w wielu przypadkach aborcji możemy mieć do czynienia z czynem popełnianym przez osobę działającą pod wpływem rozciągniętego w czasie afektu.  

W obliczu powyższych faktów, zapis pojawiający się w projekcie ustawy antyaborcyjnej autorstwa Ordo Iuris mówiący o karaniu więzieniem kobiet, które dokonały aborcji, wydaje się niemal nieludzki. W takim układzie po raz kolejny uderzonoby w kobietę, która i tak już przeszła swoje, w pewnym sensie jest pierwszą ofiarą dokonanej przez siebie zbrodni aborcji. Z niepojętych dla mnie powodów zaproponowano w ustawie by psychicznie złamanego człowieka ostatecznie dobić jeszcze karą więzienia. Jak dla mnie sytuacja absolutnie nie do przyjęcia. Proszę zauważyć, że nawet Kościół Katolicki po wielu latach potępiania samobójców, włącznie za zakazem asysty księdza przy ich pogrzebie, w obliczu nowych faktów już nie ocenia tak jednoznacznie tych nieszczęśników. Z tego co wiem zaczęto przychylać się do stanowiska, że człowiek, który jest w stanie pokonać instynkt samozachowawczy i odebrać sobie życie jest w jakimś stopniu niepoczytalny i ubezwłasnowolniony kondycją psychiczną w jakiej się znajduje, a zatem nie może w pełni odpowiadać za swój czyn. Per analogia, uważam, że należy przyjąć iż kobieta, która łamie niemniej silny instynkt macierzyński, który co do zasady każe jej chronić dziecko za wszelką cenę, jest w podobnie ekstremalnej kondycji psychicznej. Przez co i tu należy przyjąć inny poziom świadomości oraz inny stopień odpowiedzialności za uczynione w takim stanie zło.   

I to jest dobry moment by powrócić do Marka Jurka. Jak dobrze pamiętam, także za pierwszego PiS polityk ten bardzo stanowczo postawił sprawę zmiany ustawy aborcyjnej a ponieważ partia nie zagłosowała jak chciał Jurek, ten odszedł z jej szeregów. Wielu komentatorów przyjmuje za początek rozpadu tamtej koalicji akcję Kamińskiego przeciwko Lepperowi, ja zaś osobiście upatruję jej pierwszą zapowiedź w decyzji Marka Jurka. Jak wiemy ostatecznie doszło do upadku rządu i oddania Polski w ręce ludzi, którzy ją przez kolejne lata złupili a na arenie międzynarodowej rzucili na kolana. Marek Jurek niestety z tej trudnej dla nas wszystkich lekcji nie wyniósł absolutnie żadnych wniosków. Dziś po raz kolejny występuje przeciwko partii, która jako jedyna gwarantuje zachowanie minimum ochrony życia a nadto jeszcze głośno deklaruje wolę wyeliminowania najczęściej w Polsce stosowanej aborcji tj. z powodów czysto eugenicznych. Patrząc na statystyki pokazujące przyczyny aborcji dokonywanych w Polsce w ostatnich latach widać jak na dłoni, że ponad 90% z nich dokonywana jest właśnie z tego powodu, a rok 2015 to już prawie tylko eugenika. Proszę oto jak wyglądają te statystyki od chwili wprowadzenia ustawy: 


Już tylko zmiana tego zapisu ratowałaby życie tysiącom dzieci rocznie ale to najwidoczniej dla Marka Jurka wciąż za mało. Satysfakcjonującym go rozwiązaniem jak można wnioskować z wywiadu udzielonego Onetowi, jest tylko pełna ochrona życia, z powodu braku której postanowił po raz kolejny i jak przed laty zaatakować koalicjanta. Co ciekawe, w tym samym wywiadzie Marek Jurek wykazuje pełną świadomość faktu, że Unia Europejska przyjęła już oficjalnie kierunek postępowania w którym do praw człowieka zalicza się także prawo do aborcji. Ma świadomość europoseł Jurek, że przy takim nastawieniu świata, jeśli PiS zostanie odsunięty od władzy to na jego miejsce przyjdą ludzie, którzy postawią sobie za cel by te ponad 90% aborcji popełnionych w efekcie dokonanych badań prenatalnych było wykonywane na życzenie. Tak chcą feministki, tak chce Unia, tak chcą lobbyści koncernów farmakologicznych promujących aborcję tymczasem Marek Jurek wymyślił, że w ramach inauguracji swego członkostwa w komitecie wykonawczym inicjatywy "Jeden z nas" uderzy w rząd Prawa i Sprawiedliwości. Rząd, którego stanowisko w kwestii aborcji jest w skali europejskiej ewenementem. 

Sprawa jest na tyle ważne, że nie chciałbym tym razem kończyć li tylko na narzekaniu i krytyce, nawet jeśli uzasadnionej. Proponuję by siły jakie drzemią w obrońcach życia nie trwonić na wewnętrzne spory i zrzucanie odpowiedzialności za nieudaną zmianę prawa aborcyjnego. Ważne co zrobimy z tą nauką dalej. Trzeba więc nam w pierwszej kolejności odejść od sztampowego podejścia do sprawy. To jest, jak myślę, największy błąd ostatniej próby. Założono, że skoro mamy rząd i prezydenta to wystarczy przesłać projekt a reszta pójdzie z automatu. Jak widać projekty prowadzić należy od fazy pomysłu aż do wykonania. Po drugie wzorem organizacji proaborcyjnych należy działania zmierzające do zmiany ustawy skoordynować z innymi podobnymi organizacjami, trzeba zacząć też budować zaplecze prawno-finansowe. Na stronach Ordo Iuris znajdujemy informację, że udziela ono wsparcia prawnego dla osób zaangażowanych w obronę życia. To bardzo cenna pomoc. Niemniej ważne jest wsparcie finansowanie i na ten aspekt działalności ruchów pro-life powinien akcent położyć właśnie Marek Jurek, choćby z racji możliwości jakie posiada jako poseł a od niedawna członek zarządu "One of us". Organizacja ta działa w końcu przy Parlamencie Europejskim, gdzie udziela się dotacji bardzo przecież różnym organizacjom. Jestem także pewien, że tak jak aborcjoniści mają swojego Sorosa tak i my możemy pozyskać zacnych a majętnych ludzi, którzy zechcieliby wesprzeć życie. Niezależnie należy rozpocząć kampanie medialne i społeczne, które pozwolą zwykłym obywatelom spojrzeć na to trudne zagadnienie bez wątpliwości i obaw, że stając po stronie życia mogliby kogoś skrzywdzić. Z jednej stron trzeba więc dawać odpór kłamstwom jakie lobby aborcyjne promuje w liberalnych mediach, z drugiej strony trzeba budować mechanizmy, które dadzą kobietom poczucie bezpieczeństwa w razie gdyby podjęły decyzję o urodzeniu dziecka, także w charakterze matki samotnie wychowującej dziecko. Mam nadzieję, że o takich właśnie działaniach mówiła pani Premier, bo ostatnia próba zmiany ustawy pokazała niestety, że tego o czym tu piszę nie ma. Poszliśmy na żywioł, i bez oglądania się na stan świadomości polskiego społeczeństwa poddawanego przez ostatnie lata silnej indoktrynacji światopoglądowej. Rzuciliśmy mu na stół propozycję tak skrajną, że dobrze iż skończyło się li tylko na protestach. Tylko w moim miejscu pracy, by móc wciąć udział w czarnym proteście, urlop wzięły trzy kobiet otwarcie przy tym głosząc, że idą powstrzymać szaleńców, którzy chcą zapełniać wiezienia kobietami. I zamiast produkować głupkowate komentarze jakoby kobiety źle zrozumiały przesłanie, apeluję, byśmy przestali mataczyć, uderzyli się w końcu w pierś, i pogodzili się z faktem, że tym razem to akurat przesłanie zostało źle przygotowane a projekt w tak drastycznej formie nigdy nie powinien był być poddany pod głosowanie. Pycha, pamiętajcie o tym na przyszłość panowie posłowie, to najpierwszy grzech na liście grzechów ciężkich. 

Nie bez znaczenia będzie także przedefiniowanie znaczenia badań prenatalnych, które dziś straciły znamiona wczesnych badań profilaktycznych a służą jedynie jako narzędzie do wczesnego wykrywania wad płodu a potem jego eliminacji. Bardzo dobrze pokazuje to zamieszczona powyżej tabela. W tym miejscu powraca pamięć rozmowy z inną moją znajomą, której przed laty zdiagnozowano podczas takich badań wadę płodu. To jest osoba bardzo wierząca więc o aborcji od początku nie mogło być mowy, aczkolwiek udała się do kliniki do której skierował ją szpital. Miała tam uzyskać bardziej dokładne wyniki badań w zamian czego już w drzwiach dostała ulotkę jak przygotować się do zabiegu usunięcia ciąży. Przez dziewięć miesięcy szykowała się na narodziny chorego dziecka, tym czasem urodził się całkowicie zdrowy chłopczyk, co lekarz skwitował stwierdzeniem, że badania nigdy nie są stuprocentowe i zawsze obarczone prawdopodobieństwem błędu. Znajoma przy kolejnej ciąży odpuściła sobie badania prenatalne, kolejne dziecko także urodziło się zdrowe, niemniej poprzez ten przykład trzeba pamiętać, że pośród dzieci zabitych w wyniku wykrycia "prawdopodobnych" wad, są także te zdrowe, acz źle zdiagnozowane.   

Głównie od podjęcia powyższych działań zależy czy w Polsce będzie funkcjonowała sprawna, instytucjonalna ochrona życia. Ale by tak się stało, działacze pro-life w tym politycy prawicy muszą zacząć od przeorientowania swojego spojrzenia na problem aborcji. Póki co tak bardzo skupili się wszyscy na dziecku, że zapomnieli o matce. Zapomnieli o tym, że jeśli przede wszystkim ona będzie objęta odpowiednią opieką to nie ulegnie podszeptom nieodpowiedzialnych mężczyzn, nie podniesie też ręki na swe dziecko z powodów finansowych - nawet jeśli będzie chore. Apeluję więc o zintensyfikowanie opieki nad kobietami w ciąży ale i matkami samotnie wychowującymi dzieci. Nie odrywajmy dziecka o matki. Obie te istoty trzeba traktować jako jedno, złożone ciało, tak w sensie medycznym, prawnym jak i społecznym. Jeśli ochronimy kobietę, kolebkę życia, to ona już najlepiej będzie wiedziała jak ochronić swoje dziecko.  

czwartek, 27 października 2016

Przerywamy Wiadomości 3

Autor: Integrator

Niezapomniane 5 minut
Natalia Przybysz ogłosiła, że jakiś czas temu pojechała na Słowację popełnić aborcję. Wszystko, jak sama twierdzi, trwało zaledwie 5 minut a potem poczuła ulgę. Ja oczywiście nie mam podstaw by jej nie wierzyć, bo fakt, że trzeba się poddać zabiegowi, podczas którego wszystko może się zdarzyć, już sam w sobie powoduje napięcie po ustąpieniu którego człowiek musi poczuć ulgę. Ale też nie wątpię, a publiczne wystąpienia p. Przybysz jest najlepszym tego dowodem, że ona te pięć minut zapamiętała bardzo dobrze i będzie je pamiętała już do końca. Będzie nosiła w sobie każda sekundę z tych pięciu minut, nie wyłączając koloru rolet gabinetu w którym zostawiła swoje dziecko. I niestety próba zakrzyczenia wyrzutów sumienia niewiele pomoże, choćby tą swoją opowieść powtarzała na każdym kolejnym marszu. 

Ataki na cudzoziemców
Oto małolat wszedł do baru z kebabami i nawymyślał siedzącemu tam Turkowi. Cóż począć? Podobnych imbecyli nie mało jest i w innych krajach za to Uniwersytet w Toruniu jest jedyny w swoim rodzaju. Władze uczelni poruszone falą nienawiści jaka własnie zalewa Polskę postanowiły przydzielić opiekunów studiującym cudzoziemcom. Chciałbym więc widzieć jak się ten pomysł będzie kształtował w praktyce? Czy ten opiekun będzie jadł i spał z cudzoziemcem, słowem będzie jego cieniem, czy może tylko będzie odprowadzał obcokrajowca z uczelni do domu a jak ten zechce wieczorem wyjść po zakupy to już na własne ryzyko? A tak już na poważnie, szkoda, że TVN która z takim zaangażowaniem relacjonuje rozkwit rzekomej polskiej nietolerancji nie widzi jak skutecznie przyczyniła się do rozbudzania złych emocji w takich małolatach jak ten z baru. Nie gdzie indziej przecież jak w "Faktach" przez parę tygodni pompowano temat nienawiści do Polaków mieszkających na Wyspach. Tak było czy coś pomieszałem?

Wałęsa kończy kontrakt z KODem
Nie ma już w kraju polityka, który częściej niż Wałęsa zmieniałby barwy klubowe. Przejść dla Wałęsy z prawa na lewo by wzywać do pałowania strajkujących to nie problem. Jak i z antyunijnego obozu Libertas do obozu zwolenników Unii, czy tam z KODu na powrót do współpracy z Platformą. Jarosław Kaczyński podobno zagadnięty kiedyś o Wałęsę odpowiedział, żeby dać mu spokój bo on jest ofiarą przemian. Wielkoduszne to podejście acz z obowiązku muszę wskazać miejsce którego nie dotknęło nasze komentatorskie ciało. Jak bowiem wiemy Wałęsa swą współpracę z Libertas tłumaczył trudną sytuacją finansową. Wyszło, że Wałęsa jest do wynajęcia i nie wiem czy i w przypadku KODu nie mamy do czynienia z jakimś rodzajem kontraktu? Przedwczoraj mówiąc o swej rezygnacji ze współpracy z KODem wysypał się, że "zostało jeszcze jakieś 8 spotkań" ale i że "być może będzie to przedłużone". No całkiem jakby o kontrakcie gadał. Da się to jakoś prześwietlić? Swoją drogą "Nie chcem ale muszem" - to wciąż prześladujące go fatum. No i "dla chleba, Panie dla chleba", także.

Zmowa reklamowa
Chciałem tu sobie zrobić tzw. przerwę na reklamę i sprawdzić coś w telewizorni, ale się niespodziewanie okazało, że tak się nieładnie telewizje zgadały, że wszystkie jednym czasie puszczają reklamy. Oglądasz coś na Polsacie gdy tu nagle bach reklamy. Lecisz sprawdzić co na TVN a tu... reklamy. TVPlus? Tu to samo. Krajowa Rado Radiofonii i Telewizji, można li tak?

Dzień po
"Dzień po" tym jak gruchnęła informacja o planowanym powstaniu komisji ds weryfikacji reprywatyzacji warszawskich kamienic Hanna Gronkiewicz-Walz złożyła doniesienie do prokuratury, co by nie było na własny urząd, o możliwości popełnienia przestępstwa. Czy potrzeba nam więcej dowodów? Jak się nie mylę, to zarząd komisaryczny nie może działać dłużej niż dwa lata. Proponuję zatem poczekać kiedy będzie równo dwa lata do wyborów samorządowych i "dzień po" tej dacie wprowadzić komisarza.